Wszy i gnidy w szkole i przedszkolu – co robić gdy się pojawią?

Wszy to zapomniane pasożyty bytujące na skórze czy odzieży człowieka? Nic bardziej mylnego. Ten problem jest nadal powszechny. Panuje błędne przekonanie, że wszawica jest jedynie wynikiem nieodpowiedniego poziomu higieny, że to choroba głównie osób z nizin społecznych. A przecież może dotknąć każdego. Wystarczy krótki kontakt z zarażonymi włosami.

Precz z gnidami – czysta głowa

Wszy to owady pasożytujące na ssakach, w tym na ludziach. Bytują na owłosionej skórze swoich żywicieli, a ich pożywieniem jest krew. Wylęgają się z jaj, zwanych gnidami w ciągu 6 dni. Poza optymalnymi warunkami do życia mogą przetrwać do 2 dni. Na świecie wyróżnia się 500 gatunków wszy, z czego 3 gatunki żerują na ludziach. Wszy głowowe, które są najbardziej powszechne, zamieszkują głowę człowieka. Ich obecność objawia się silnym świądem, będącym reakcją alergiczną na ślinę i kał tych wtórnie bezskrzydłych owadów.

Na wszawicę najbardziej narażone są dzieci i młodzież. Dlaczego? Często pożyczają sobie grzebienie, czapki, ozdoby do włosów. Przedszkolaki podczas zabawy czy snu stykają się głowami. A to już wystarczy, by wszy przeniosły się na kolejną głowę. Jako ciekawostkę należy dodać, że w minutę wszy potrafią przemierzyć dystans około 23cm. Co zważywszy na fakt, że same są niewielkich rozmiarów – dorosły pasożyt osiąga wielkość od 2 do 3,5 mm długości, sprawia, że ten wyczyn jest imponujący. Jednak, nie interesują nas zawody w zwinności wszy, ale problem jakim jest ich występowanie wśród ludzkiej populacji. Nie są to, bowiem zwierzęta domowe, z którymi przyjemnie jest spędzać czas. Jak już zostało wspomniane, są to pasożyty. Ich towarzystwo nie jest zatem pożądane. Niestety, bywają prawdziwą plagą kolonii, obozów, czy innych dużych skupisk ludzkich.

Walka z wszawicą w szkołach i przedszkolach

Ich pojawienie się w szkole i przedszkolu budzi postrach. W takim przypadku reakcja powinna być natychmiastowa. Przede wszystkim władze placówki niezwłocznie powinny powiadomić rodziców wychowanków i wspólnie zastanowić się nad odpowiednim rozwiązaniem. Dyrektor placówki oświatowo – wychowawczej może też zaalarmować pielęgniarkę środowiskową.

Odkąd w 2007r. Ministerstwo Zdrowia wykreśliło wszawicę z listy chorób zakaźnych, by zmniejszyć ryzyko wystąpienia paniki wśród społeczności danej placówki edukacyjnej, walka z tą chorobą na terenie instytucji szkolnictwa publicznego stała się trudniejsza. Szkoła czy przedszkole nie ma już obowiązku informowania służb sanitarnych o przypadkach pojawienia się wszy u dzieci. To, z kolei powoduje, że Inspektorat sanitarny nie jest władny, by nakazać zarażonemu dziecku odbycie domowej kwarantanny.
Trudności w walce z plagą wszy w szkołach potęguje rozporządzenie Resortu zdrowia z 2003r., znoszące obowiązek kontroli higieny uczniów przez szkolne pielęgniarki.

Zalecenia Instytutu Matki i Dziecka w publikacji: „Standardy i metodyka pracy pielęgniarki i higienistki szkolnej” stwierdzają wyraźnie, o konieczności „odstąpienia od procedury okresowej, obligatoryjnej kontroli czystości uczniów. Wszelkie informacje dotyczące stanu zdrowia są, bowiem informacjami objętymi tajemnicą medyczną i szczególną ochroną”. Przepisy mówią jednoznacznie, że: „utrzymywanie w szkołach przeglądów czystości ciała i odzieży należy uznać za gwałcenie praw dziecka”.

Jak zatem radzić sobie z masowym problemem wszy w szkołach i przedszkolach?

Szkolne pielęgniarki mogą przeprowadzić indywidualne kontrole wśród uczęszczających do placówki dzieci i młodzieży, ale tylko w obecności lub za pisemną zgodą rodziców lub opiekunów prawnych. Pielęgniarka ma też obowiązek poinformowania ich o wynikach kontroli.

To przede wszystkim na rodzicach i opiekunach dzieci, u których potencjalnie może wystąpić problem wszawicy, leży główny ciężar profilaktyki, diagnostyki i walki z chorobą. Dlatego, rodzice powinni regularnie sprawdzać stan skóry głowy swoich pociech pod kątem ryzyka wystąpienia tam „nieproszonych gości”. W myśl zasady, lepiej zapobiegać niż leczyć. Gdy pasożyty zostaną wykryte, należy niezwłocznie podjąć restrykcyjne kroki walki z „dzikimi lokatorami” za pomocą dostępnych na rynku preparatów oraz zawiadomić wychowawcę, a także władze placówki, by zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się choroby. Takie kroki pozwolą ochronić także nasze dzieci przed wszawicą.